czwartek, 17 września 2026 13:47
Reklama

Oferta pracy z internetu zamieniła się w serię przelewów. 32-latka straciła 8 tys. zł

Oferta pracy z internetu zamieniła się w serię przelewów. 32-latka straciła 8 tys. zł

Źródło: Zdjęcie poglądowe/pixabay

Wszystko zaczęło się niewinnie. Podczas przeglądania serwisów społecznościowych kobieta natrafiła na ofertę szybkiego zarobku. Miało to być tzw. chałupnictwo – produkty miały trafiać do niej do domu, a po ich przygotowaniu miała je odsyłać i otrzymywać za wykonaną pracę wynagrodzenie. 32-latka kliknęła w zamieszczony przy ogłoszeniu link. Została przekierowana do komunikatora, gdzie rozpoczęła rozmowę z osobą przedstawiającą się jako kobieta. Profil wyglądał wiarygodnie – znajdowało się na nim imię i nazwisko oraz zdjęcie. Rozmówczyni zapytała ją o podstawowe informacje, między innymi o dane osobowe i wykonywany zawód. Tłumaczyła, że chce upewnić się, czy proponowana praca nie będzie kolidowała z jej obecnym zatrudnieniem. Kiedy okazało się, że w danym momencie nie ma możliwości zaoferowania jej pracy przy chałupnictwie, pojawiła się inna propozycja. Miała pomagać w promowaniu produktów na jednym z serwisów aukcyjnych. Zadania były proste: dodać określone produkty do koszyka, wykonać zrzut ekranu i przesłać potwierdzenie. Za wykonane czynności miały przychodzić pieniądze. I rzeczywiście – na konto kobiety zaczęły wpływać niewielkie kwoty. W ciągu kilku dni otrzymała siedem przelewów na telefon, w kwotach od 20 do ponad 300 złotych. Dla niej był to sygnał, że wszystko działa zgodnie z obietnicą. Kontakt z osobą zlecającą zadania był stały – wiadomości pojawiały się od rana aż do późnego popołudnia. Z czasem zadań było jednak coraz więcej.

- Pojawiły się również propozycje „inwestowania”. Rozmówczyni wysyłała linki do grup, na których można było przeczytać o możliwościach szybkiego zarabiania. Przekonywała, że wykonując kolejne operacje, 32-latka może zyskać ponad 2,5 tysiąca złotych. Jednocześnie nadal otrzymywała niewielkie przelewy przedstawiane jako wynagrodzenie za wykonane zadania. Granica między „pracą” a przekazywaniem własnych pieniędzy zaczęła się zacierać. W pewnym momencie kobieta została poproszona o podanie kodu do płatności mobilnych. Miała w ten sposób przekazać pieniądze, które – jak zapewniano za chwilę do niej wrócą w większej kwocie. Po zaakceptowaniu transakcji rzeczywiście otrzymała przelew. To dodatkowo uwiarygodniło przedstawianą jej historię. Później pojawiły się kolejne osoby. Kobieta została przekierowana do innego rozmówcy, przedstawiającego się jako „nauczyciel”, który miał pomagać jej w wykonywaniu zadań i akceptowaniu szybkich przelewów. Następnie otrzymała link do strony internetowej. Podała tam swoje imię i nazwisko, numer telefonu oraz adres e-mail, a później – zgodnie z otrzymanymi instrukcjami – rozpoczęła działania związane z zakupem kryptowalut i założeniem wirtualnego portfela – podaje nadkom. Kinga Drężek-Zmysłowska z KPP w Płońsku.

Po zalogowaniu zobaczyła w nim kwotę około 700 złotych. Była przekonana, że to efekt jej dotychczasowych działań i że rzeczywiście zaczyna zarabiać. W rzeczywistości była coraz głębiej wciągana w mechanizm oszustwa. Zgodnie z instrukcjami wpłaciła 1400 złotych. Później kilkukrotnie przekazywała kody do płatności mobilnych. Łącznie w ciągu niespełna tygodnia wykonała przelewy i płatności na około 8 tysięcy złotych. Za każdym razem słyszała, że są to czynności niezbędne do wykonania zadania, odblokowania środków albo uzyskania kolejnego wynagrodzenia. Kiedy zaczęła mieć wątpliwości, pojawiła się presja.Kobieta otrzymała informację, że jeśli nie będzie wykonywała kolejnych zadań, straci część pieniędzy oraz „pracę”. Była zapewniana, że przekazane środki zostaną jej zwrócone. Kiedy tak się nie stało, odpowiedzialność zaczęto przerzucać na nią. Usłyszała, że popełniła błąd przy obsłudze wirtualnego portfela i właśnie dlatego pieniądze nie mogą zostać wypłacone. W końcu zauważyła, że zgromadzone środki zostały zamrożone. Wtedy zaczęła podejrzewać, że od początku ma do czynienia z oszustwem. Chciała odzyskać pieniądze i poprosiła rozmówczynię o pomoc. Odpowiedź, którą otrzymała, była kolejną próbą wyłudzenia pieniędzy. Dowiedziała się, że aby odzyskać zgromadzone środki, musi wpłacić jeszcze 14 tysięcy złotych. Tym razem nie wykonała polecenia. Zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa i zgłosiła sprawę policjantom.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama