piątek, 11 września 2026 12:42
Reklama

Najpierw fałszywy kredyt, później „podejrzane transakcje”. 30-latka straciła 900 zł

Najpierw fałszywy kredyt, później „podejrzane transakcje”. 30-latka straciła 900 zł

Źródło: Zdjęcie poglądowe/pixabay

Do 30-letniej mieszkanki powiatu płońskiego zadzwonił mężczyzna, który przedstawił się jako pracownik banku. Poinformował ją, że na jej dane został złożony wniosek kredytowy w jednym z oddziałów banku w Gdańsku. Kobieta nie posiadała jednak rachunku w tej instytucji. Rozmówca dopytywał, czy 30-latka ma konto w banku i korzysta z jego aplikacji mobilnej. Gdy kobieta zaprzeczyła, mężczyzna zapewnił ją, że wniosek zostanie zablokowany, a sprawa będzie zgłoszona policji. Po chwili rozmowa została zakończona. Po pewnym czasie do 30-latki zadzwonił kolejny mężczyzna, również z numeru stacjonarnego. Tym razem przedstawił się jako pracownik innego banku. Przedstawił taką samą historię, jak jego poprzednik Mężczyzna zapewniał, że wniosek zostanie zablokowany, a sprawa zgłoszona policji. W trakcie rozmowy kobieta otrzymała wiadomość SMS, w której wskazano, że opiekunem sprawy jest właśnie jej rozmówca. Jako nadawca wiadomości wyświetlał się bank, na który powoływał się mężczyzna. Następnie rozmówca poinformował 30-latkę, że bank odnotował podejrzane próby wypłat pieniędzy z jej konta. Pytał również, czy nie zgubiła dokumentów lub kart bankowych. Kobieta zaprzeczyła. Wtedy mężczyzna przekonywał, że konto trzeba zabezpieczyć i w tym celu połączy ją z działem technicznym. Po chwili do rozmowy dołączyła kobieta, która przedstawiła się z imienia i nazwiska oraz jako specjalistka do spraw bezpieczeństwa technicznego. 

- Fałszywa pracownica banku poleciła 30-latce zalogować się do swojego konta za pomocą aplikacji mobilnej lub strony internetowej banku i sprawdzić transakcje z ostatnich dwóch tygodni. Kobieta wykonała polecenie. Wszystkie widoczne operacje się zgadzały. Rozmówczyni przekonywała jednak, że ktoś wcześniej logował się do konta 30-latki z telefonu określonej marki i za pośrednictwem aplikacji mobilnej zmienił ustawienia rachunku. Miało to spowodować, że powiadomienia dotyczące części transakcji trafiały do innej osoby, a sama 30-latka nie mogła zobaczyć wszystkich operacji na swoim koncie. Według fałszywej specjalistki należało teraz „cofnąć” niewidoczne dla kobiety transakcje, które miały być wstrzymane. Rozmówczyni twierdziła również, że płatności za pomocą kodów do płatności mobilnych zostały zablokowane, a kody wyświetlające się w aplikacji są stare i dotyczą właśnie podejrzanych operacji – informuje nadkom. Kinga Drężek-Zmysłowska z KPP w Płońsku.

30-latka miała przekazywać rozmówczyni kody do płatności mobilnych. Gdy na ekranie pojawiały się kolejne operacje, miała sprawdzać, czy je rozpoznaje. Jeśli uznałaby daną transakcję za swoją, miała wpisać PIN i ją zatwierdzić, rzekomo po to, aby ją zablokować. Fałszywa specjalistka przez cały czas wywierała na kobietę presję i przekonywała, że trzeba działać natychmiast. Twierdziła, że jeśli 30-latka nie wykona poleceń od razu, wcześniej „wstrzymane” transakcje zostaną zrealizowane. W wyniku tych działań kobieta podała rozmówczyni kilka kodów do płatności mobilnych, a następnie zatwierdziła jedną z transakcji na kwotę 900 zł. Wtedy zorientowała się, że sytuacja może być próbą oszustwa. 30-latka skontaktowała się ze swoim bankiem za pośrednictwem czatu na jego stronie internetowej, aby potwierdzić, czy rzeczywiście rozmawia z jego pracownikami. Konsultant banku poinformował ją, że nikt z banku nie kontaktuje się z nią w tej sprawie. W tym momencie kobieta nie miała już wątpliwości, że padła ofiarą oszustwa.

Chwilę później została wylogowana z aplikacji bankowej, a także miała problem z ponownym zalogowaniem się na stronie internetowej banku. Poinformowała o tym fałszywą specjalistkę, która nadal pozostawała z nią w kontakcie. Rozmówczyni poleciła jej zadzwonić na infolinię banku, aby odzyskać dostęp do konta. Jednocześnie ostrzegła ją, aby podczas rozmowy nie podawała swoich danych osobowych, ponieważ rozmowy są nagrywane, a za ich „rozpowszechnianie” może grozić jej kara. Kobieta nadal nalegała, aby 30-latka kontynuowała rzekome blokowanie transakcji, a dopiero później skontaktowała się z bankiem. 30-latka rozłączyła się i nie kontynuowała już rozmowy z fałszywą pracownicą banku. Następnie skontaktowała się z prawdziwym konsultantem swojej instytucji finansowej. Wtedy potwierdziła, że wszystkie przedstawione jej wcześniej informacje o kredycie, podejrzanych logowaniach i konieczności blokowania transakcji były elementem oszustwa. Kobieta zmieniła dane do logowania do bankowości elektronicznej, zgłosiła sprawę bankowi oraz poinformowała o zdarzeniu policję.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama