piątek, 28 sierpnia 2026 07:52
Reklama

Fałszywy kredyt i rzekome włamanie na konto. 67-latka oszukana na 20 tys. zł

Fałszywy kredyt i rzekome włamanie na konto. 67-latka oszukana na 20 tys. zł

Źródło: Zdjęcie poglądowe/pixabay

Do 67-latki zadzwoniła kobieta, która przedstawiła się jako pracownica Narodowego Banku Polskiego. Rozmówczyni poinformowała ją, że na jej dane został zaciągnięty kredyt w wysokości 43 tys zł. Przekonywała również, że sprawa jest już monitorowana przez policję. Fałszywa pracownica NBP nakazała kobiecie zachować całą sytuację w tajemnicy. Straszyła ją konsekwencjami prawnymi, w tym karą w wysokości miliona złotych i pozbawieniem wolności. Wszystko po to, aby odciąć ją od możliwości skonsultowania sytuacji z rodziną lub prawdziwymi przedstawicielami banku czy policji. Po chwili z kobietą skontaktował się mężczyzna podający się za doradcę finansowego. Znał szczegóły wcześniejszej rozmowy, dzięki czemu jego historia brzmiała wiarygodnie. Przekonywał 67-latkę, że dwóch mężczyzn włamało się na jej konto i ukradło z niego 16 tysięcy złotych.

- Fałszywy doradca zapewniał, że pomoże odzyskać pieniądze. Następnego dnia ponownie zadzwonił do kobiety i polecił jej udać się do banku oraz wypłacić środki z konta. Przez cały czas utrzymywał z nią kontakt telefoniczny, dzwoniąc także z różnych numerów. Kobieta zastosowała się do jego poleceń i w oddziale banku wypłaciła 20 tysięcy złotych. Następnie miała udać się do Płońska i wpłacić gotówkę we wskazanym przez rozmówcę wpłatomacie. Mężczyzna zaproponował nawet, że zamówi jej taksówkę na swój koszt. 67-latka odmówiła i do Płońska pojechała autobusem – podaje nadkom. Kinga Drężek-Zmysłowska z KPP w Płońsku.

Przy wskazanym wpłatomacie wykonała trzy wpłaty. Za każdym razem fałszywy doradca przekazywał jej przez telefon sześciocyfrowy kod, który kobieta wpisywała podczas dokonywania transakcji. Po wpłaceniu całej kwoty oszust poinformował ją, że nie udało mu się jeszcze zakończyć procedury i skontaktuje się z nią w kolejnych dniach. Kiedy kontakt nie nastąpił, kobieta zaczęła podejrzewać, że została oszukana. Próbowała zadzwonić na numery, z których wcześniej kontaktowali się z nią rzekomi doradcy finansowi. Okazało się, że numery nie istnieją. Wtedy 67-latka zorientowała się, że cała historia dotycząca kredytu, włamania na konto i ochrony jej pieniędzy była wymyślona. W wyniku oszustwa straciła 20 tys. zł.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama