Ależ emocje towarzyszyły spotkaniu: Sona Nowe Miasto – Korona Szydłowo w ramach Okręgowego Pucharu Polski. Po niezwykle zaciętym meczu na tablicy wyników widniał remis 3:3, dlatego o awansie do kolejnej rundy musiały zdecydować rzuty karne. W nich więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, którzy zwyciężyli 4:2. Spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla Sony. Już w 2. minucie Korona Szydłowo objęła prowadzenie. Przyjezdni poszli za ciosem i w 16. minucie podwyższyli na 2:0. Sona nie zamierzała jednak składać broni. W 32. minucie kontaktową bramkę zdobył Jakub Piliński, który wykorzystał podanie od Norberta Decyka. Początek drugiej połowy ponownie należał jednak do Korony. W 47. minucie goście strzelili trzecią bramkę i Sona ponownie musiała odrabiać straty. Gospodarze odpowiedzieli osiem minut później. W 55. minucie padła bramka samobójcza, dzięki której Sona zmniejszyła stratę do jednego gola.
Prawdziwe emocje rozpoczęły się jednak w końcówce. W 72. minucie Sona doprowadziła do wyrównania. Po faulu na Konradzie Wiktorowiczu sędzia wskazał na jedenasty metr, a odpowiedzialność za wykonanie rzutu karnego wziął na siebie Jakub Piliński. Napastnik nie pomylił się i zdobył swoją drugą bramkę tego wieczoru. W regulaminowym czasie gry więcej goli już nie padło. Wynik 3:3 oznaczał, że zwycięzcę i jednocześnie drużynę, która awansuje do kolejnej rundy Okręgowego Pucharu Polski, musiały wyłonić rzuty karne. W konkursie jedenastek skuteczniejsi okazali się zawodnicy Sony Nowe Miasto. Gospodarze wygrali serię 4:2 i mogli cieszyć się z awansu a bohaterem został ich golkiper Mateusz Oracki.
