wtorek, 28 kwietnia 2026 15:03
Reklama

Czy ta „granda” doczeka się wreszcie sprawiedliwości?

Pamiętacie sprawę mieszkańca Ilinka, Marka Grąbczewskiego, który latami walczy z bezwzględną urzędniczo-biurokratyczną machiną? Obecnie jest szansa na wyciągnięcie prawnych konsekwencji licznych nadużyć.
Czy ta „granda” doczeka się wreszcie sprawiedliwości?

Źródło: archiwum (Artur Kołodziejczyk)

Sprawa - medialnie - ciągnie się już od czerwca 2020 roku. „Ma powstać stacja paliw - czy urzędy złamały prawo?”, „Mieszkaniec Ilinka walczy z biurokratyczną machiną - sprawa nabiera... znamion afery?!”, „Coraz bardziej... ŚMIERDZI w sprawie stacji paliw w Ilinku”, „Urzędnicy przepychają na siłę”, „Sprzeciw mieszkańców i zastrzeżenia służb wojewody”, „Wielka kpina i skandal - Urząd Gminy w Płońsku ukrywa informacje, mimo decyzji SKO i sądu!” - to tylko niektóre z tytułów licznych publikacji w początkowej fazie tej sprawy.

Z biegiem czasu zagmatwała się ona prawnie i administracyjnie na tyle, że była już trudna do zrozumienia dla postronnych odbiorców.

Była też z tego powodu już trudna do przejrzystego opisywania.

Powróciliśmy szerzej do niej w materiale „Granda w biały dzień, czyli dlaczego odebrano część działki mieszkańcowi Ilinka?”. Stało się tak za sprawą postępowania egzekucyjnego w dniu 28 kwietnia 2023 roku, które przeprowadziło - na wniosek gminy Płońsk - Starostwo Powiatowe w Płońsku.

Mimo smutnego finału - zrozumienie tej całej historii znowu stało się proste za sprawą postępowania egzekucyjnego w dniu 28 kwietnia 2023 roku, które przeprowadziło - na wniosek gminy Płońsk - Starostwo Powiatowe w Płońsku.

Nie wnikając we wszystkie zaplątania prawne, historia bowiem zatoczyła koło i pokazała, o co tak naprawdę chodzi i można wrócić do jej początku.

Bo przecież na koniec wyegzekwowano wywłaszczenie z części działki mieszkańca Ilinka. A po co ta ziemia?

Ano na budowę drogi, od której wszystko się zaczęło. A droga po co? Oczywiście, że nie na ogólne potrzeby (to tylko zasłona administracyjna Urzędu Gminy Płońsk), ale jako konieczne dopełnienie otwarcia stacji paliw.

Bo cała infrastruktura stacji paliw powstała przecież już dawno. I stała nieużywana... Otwarta zostanie po wybudowania wjazdów i wyjazdów, niezbędnych do ostatecznej legalizacji takiej inwestycji.

Mieszkaniec Ilinka miał więc rację od samego początku, podnosząc wątpliwości prawne co do zasadności wszystkich pozwoleń na wybudowanie stacji, bez zapewnienia koniecznych wjazdów i wyjazdów.

Mimo to inwestor wszystkie zgody dostał, a urzędy tłumaczyły, że wszystko jest lege artis. Pytanie - czy aby na pewno - jest wyłącznie retoryczne. Bo jeśli by tak było, wybudowana stacja byłaby od dawna otwarta, a wyegzekwowanie wywłaszczenia z działki pana Marka pod drogę nie byłoby konieczne.

Od początku chodziło bowiem o ten skrawek prywatnej własności pana Marka - niezbędny do uruchomienia stacji paliw.

I ostatecznie - wbrew jego woli - zabrano mu jego własność. Jako obywatelowi gminy Płońsk, jego własny samorząd wymusił na nim oddanie własności na rzecz inwestora z zewnątrz.

Chyba nie ma wątpliwości, że nie o taką samorządność nam wszystkim chodzi. Bo przecież w państwie prawa egzekucję pozbawiającą obywatela majątku powinien wyłącznie przeprowadzać komornik realizujący wyrok sądu.

Tu robi to jeden urząd, na podstawie wniosku innego urzędu.

Stąd wówczas artykuł Płońszczaka „Granda w biały dzień”, który szerokim echem odbił się w całym kraju. Warto tylko przypomnieć, że słownik języka polskiego jako synonimy słowa granda wymienia: wielką awanturę, coś oburzającego, bezczelnego, oszustwo grupy osób - potocznie pewnego towarzystwa.

A co po grandzie?

Po egzekucji części działki gminna droga stanowiąca wyjazd ze stacji paliw powstała w tempie ekspresowym, a Urząd Gminy w Płońsku sprawę chciał dokończyć bardzo szybko. 9 czerwca 2023 roku urząd wnioskował, by zaakceptować stałą organizację ruchu na tej drodze, pomijając - niestety zgodnie z prawem - negatywną opinię policji dotyczącą zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. To się ostatecznie nie udało, a potem zaczęła się odyseja związana z budowlanym odbiorem tej drogi.

Skończyło się tym, że Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego stwierdził, że droga jest użytkowana z naruszeniem przepisów ustawy o prawie budowlanym. Negatywną opinię - odnośnie bezpieczeństwa - wydała też policja.

Rzeczywistość na dziś nie zmieniła się zupełnie - droga nadal pozostaje nieodebrana. a stacja stoi i nie działa. A egzekucja na własności Marka Grąbczewskiego dokonana była.

Po sześciu latach inwestor stacji nadal otworzyć nie może. I tylko ten fakt wskazuje na to, że pan Marek Grąbczewski miał od samego początku rację podnosząc fakt wielu nieprawidłowości.

A było ich całe mnóstwo - do wielu powrócimy w kolejnych publikacjach, bo obecnie jest szansa na wyciągnięcie prawnych konsekwencji licznych nadużyć. Lista i treść kierowanych przez prawnika do prokuratury wniosków po prostu przeraża.

Ale o tym - szczegółowo - już wkrótce w kolejnym materiale.

Artur Kołodziejczyk; foto: archiwum


Podziel się
Oceń

SŁUCHAJ NAS ONLINE!
Reklama
Reklama
Reklama